W dniu 19.05.2016r. o godz.17.00 w Książnicy Beskidzkiej odbędzie się wykład "Tajemnice na szczytach gór. Z badań archeoastronomicznych Beskidu Śląskiego i Małego (część I).
http://www.ksiaznica.bielsko.pl/component/jevents/icalrepeat.detail/2016/05/19/11170/-/historyczne-czwartki-zaprasza-bielsko-bialskie-towarzystwo-historyczne?Itemid=1
Wstęp wolny, czas prelekcji ok. 2 godzin.
Translate
poniedziałek, 2 maja 2016
środa, 17 lutego 2016
Skąd źródła czerpią swą mityczną moc
"Water- as M. Eliade wrote (1966, p. 189, 211)- symbolizes the totality of all possibilities, it is fons ei origo, the mother of each possible existence." The role of water "is to precede the creation and reabsorb it, while it [water] can never surpass its own manner of being, that is it can never appear in any form." Water has existed since the beginning of the universe." ( Leszek Paweł Słupecki: Slavonic Pagan Sanctuaries, str.163)
Przekonanie o "cudownej mocy" - w szerokim tego słowa znaczeniu - właściwości źródlanej wody, wynikać może wprost z jej składu chemicznego i jego wpływu na ludzki organizm. To z kolei wpływać może na określone postrzeganie danego źródła przez jednostki, a w końcu poprzez dzielenie się indywidualnymi doświadczeniami na całe zbiorowości.
Istnieje jednak fenomen "sakralizacji" określonych źródeł, którego zapewne w wielu przypadkach nie sposób byłoby wytłumaczyć zdrowotnymi - w ujęciu materialnym- właściwościami chemicznymi wody wybijającej ze źródła.
Jako przykład takiego podejścia posłużyć może tu źródło w lesie św.Wita koło Żywca:
Przekonanie o niezwykłych właściwościach wody pochodzącej z tego źródła wydaje się być ugruntowane w lokalnej tradycji o czym autor przekonał się w rozmowie z osobami , które pobierały wodę z tego miejsca , a także, co chyba najważniejsze, poświadczone w źródłach historycznych.
Zauważyć przy tym należy, że wyraźnie widoczny jest tu swego rodzaju synkretyzm przekonań o charakterze religijnym, w postaci umieszczenia symbolu krzyża na obudowie ujęcia wody
z przejawami ludowej tradycji pod postacią kwiatów oraz położenia na szczycie dwóch kamieni, nie stanowiących elementów konstrukcji obudowy ujęcia wody, których funkcji doszukiwać należy się chyba w ogólnym pojęciu "in memoriam".
Od czasu wyburzenia w 1964 r. murowanej kaplicy św.Wita, miejsce to pozostaje poza zainteresowaniem władz kościelnych. Brak jest również widocznych przejawów administracyjnej dekretacji "o przydatności wody do spożycia" , a tym bardziej o jej "specjalnych właściwościach " . Uznać zatem należy , że widoczne na zdjęciach przejawy oddolnej "sakralizacji" tego miejsca, stanowią zewnętrzną manifestację wiary tych osób, co do tego , że źródło - a co za tym idzie i woda z niego pochodząca, mają szczególne w ich przekonaniu właściwości. Choć przekonanie tych osób co do "cudowności" czy też szczególnych właściwości tej wody wydaje się być irracjonalne, to jednak znajdować może swe oparcie w szerszym aspekcie kulturowym jaki obrazuje poniższy fragment z podrozdziału 3.5.4 Springs artykułu "Studies into the Balts’ Sacred Places"
Jak widzimy z immanentną cechą źródła, jaką jest nieustanny ruch wypływającej wody, wiąże się przekonanie o jej życiowej sile . "Woda Życia" z uwagi na swój wpływ na otaczającą nas przyrodę wywiera również silny wpływ na sferę ludzkich przekonań, co do jej mitycznych właściwości. Znamienny jest tu szczególnie ostatni akapit, który wskazuje na szczególną moc źródlanej wody w odniesieniu do oczu, które leczy czyniąc je jaśniejszymi i szerszymi, gdyż "widzenie i ślepota reprezentują stan życia i śmierci". Wróćmy w tym miejscu do źródła w lesie św. Wita. Jak podaje w Dziejopisie Żywieckim Andrzej Komoniecki "(...) Jan Kazimierz król polski tegoż roku tu w Żywcu kielka niedziela
mieszkający, zachorzał był i tą wodę uzdrowiony: dlatego po sobie tę
pamiątkę na wdzięk świętego Wita zostawił" (Historia Żywca. Lecznicze źródełko). W powszechnym przekonaniu , król miał zachorować na oczy. Widać zatem jak w relacji dziejopisa realne wydarzenia splatają się z wiarą , iż Woda Życia posiada specjalne właściwości.
Na koniec ciekawa informacja dot. źródła położonego w Słowenii w miejscu nazwanym Jakovica :
"JAKOVICA
From our capital (Ljubljana - dopisek autora) towards the south-west, there is a St. Mary's church chappel built in 15th century that is thae smallest in romanesque style ever built in Slovenia, standing in the middle of meadown near a village on the hill.
It was built over a pre-existing water well, built from stones.
The water never runs out because it collects all the water from the rain comming downhill.
Poeple say that books exist, where it is written that this used to be a pagan temple devoted to a water deity however now we do not know the name but old people tell, that the water here has high healing powers, it cures the eyes and makes you young. This immidiately connects us to slovenian god Belin, who is a god of the light, he is a healer and old people say he cures blindness and was always connected to water. But it could aslo be a water goddess, usually water and earth goddesses were replaces by christian Mary.".
Jak widzimy autorka podaje różne warianty , komu poświęcone mogło być źródło, lecz najciekawsza jest tu zbieżności funkcji "the water here has high healing powers, it cures the eyes and makes you young" i powiązania z bogiem Belinem "who is a god of the light, he is a healer and old people say he cures blindness and was always connected to water", a historią związaną ze źródłem św.Wita.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Aktualizacja 2019.11.12
W lokalizacji odpowiadającej dawnemu położeniu kaplicy zaszły widoczne zmiany.
Przebiegający obok źródełka trakt pieszy, przebudowano niedawno na ścieżkę rowerowo -dydaktyczną.
Po wyburzeniu kaplicy okoliczni mieszkańcy wybudowali nowe ujęcie wody , które w końcu obecnie uporządkowano. Na istniejących już wcześniej podwalinach , wybudowano obecnie półokrągły murek, dodano również schody z poręczą. Pojawiła się również tablica z informacjami dotyczącymi tego miejsca.
"JAKOVICA
From our capital (Ljubljana - dopisek autora) towards the south-west, there is a St. Mary's church chappel built in 15th century that is thae smallest in romanesque style ever built in Slovenia, standing in the middle of meadown near a village on the hill.
It was built over a pre-existing water well, built from stones.
The water never runs out because it collects all the water from the rain comming downhill.
Poeple say that books exist, where it is written that this used to be a pagan temple devoted to a water deity however now we do not know the name but old people tell, that the water here has high healing powers, it cures the eyes and makes you young. This immidiately connects us to slovenian god Belin, who is a god of the light, he is a healer and old people say he cures blindness and was always connected to water. But it could aslo be a water goddess, usually water and earth goddesses were replaces by christian Mary.".
Jak widzimy autorka podaje różne warianty , komu poświęcone mogło być źródło, lecz najciekawsza jest tu zbieżności funkcji "the water here has high healing powers, it cures the eyes and makes you young" i powiązania z bogiem Belinem "who is a god of the light, he is a healer and old people say he cures blindness and was always connected to water", a historią związaną ze źródłem św.Wita.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Aktualizacja 2019.11.12
W lokalizacji odpowiadającej dawnemu położeniu kaplicy zaszły widoczne zmiany.
Przebiegający obok źródełka trakt pieszy, przebudowano niedawno na ścieżkę rowerowo -dydaktyczną.
piątek, 1 stycznia 2016
Żywie - Opowieść Noworoczna
W trakcie poszukiwań informacji mogących rzucić nowe światło na tematy, które poruszam na blogu , na portalu http://www.rupestre.net/ natrafiłem na intrygujący artykuł "Val Meraviglie Fontanalba" (Note di Escursioni Paletnoloiche) autorstwa Pierro Barocelli, wydanego przez SOCIETÀ PIEMONTESE DI ARCHEOLOGIA E B ELLE A R T I - TORINO w 1921r
Ponieważ nie znam jęz. włoskiego w pierwszym momencie skupiłem się na grafikach. Moją uwagę przykuła tablica nr VI.
Po krótkiej chwili zauważyłem, że poz.104 wydaje się być dziwnie znajoma , gdyż przypomina ryt nr 4 ze Skały Czarownic
Na tablicy VI znajdują się też inne wzory, np. nr 11 czy 19, które zawierają elementy składowe rytu ze Skały Czarownic. Zbieżność wydała mi się nieprzypadkowa, a całość wręcz sensacyjna. Problem polegał jednak na odszukaniu i przetłumaczeniu tekstu, związanego z wzorami zaprezentowanymi na tej tablicy. Po pewnym czasie, wpisując w wyszukiwarkę kontekstową numery interesujących mnie wzorów, udało mi się trafić na fragment artykułu związany ze wzorem nr 103 , w którym zauważyłem jedyne znane mi bliżej wyrażenie "la bipenne sacra" - święty topór. Całość zdania odnosiła się natomiast do przypadków umieszczenia symbolu toporu/siekiery pomiędzy rogami byka !!! Patrząc na zdjęcie rytu nr 4 nie mogłem uwierzyć własnym oczom, gdyż coś co sam interpretowałem jako słoneczną ekliptykę, z dużą dozą prawdopodobieństwa przedstawiało czaszkę zwierzęcia z siekierą pomiędzy rogami !!! Kontekst wynikający z porównania rytów z tablicy i ze Skały Czarownic stawał się sensacyjny, gdyż wzór 103 z tablicy przedstawiała ryt z doliny Meraviglie, datowany się na epokę brązu/żelaza. Kolejne zdanie z artykułu tylko potwierdziło moje przypuszczenia;
"Ma è ben noto quante forme assunse il culto degli animali sacri nelle antichissime religioni, e quanti animali furono oggetto di religiosa venerazione." - co w wolnym tłumaczeniu oznacza; " Jest dobrze znane, jak wiele form zakłada kult świętych zwierząt w starożytnych religiach, i jak wiele zwierząt było przedmiotem czci religijnej.".
Sprawa wydała mi się całkiem poważna, gdy przypomnimy sobie cytowane już we wcześniejszym wpisie Żywiec jakiego nie znacie fragmenty książki "Rysy dziejów Księstwa Oświęcimskiego i Zatorskiego" autorstwa Jana Nep. Gątkowskiego:
Zestawienie ze sobą tych faktów, może wskazywać, że Jan Nep. Gątkowski mógł napominać o formach obrzędowych, które mogły na tym terenie mogły niegdyś mieć miejsce. W całej tej historii brakowało jednak łącznika, który poprzez wieki mógłby spajać kult Żywie i nazwę Żywiec.
W dalszej części włoskiego artykułu natknąłem się jednak na kolejne, niezwykle ciekawe zdanie "Così nellevicine regioni galliche è dimostrato dalla onomastica e dalla toponimia celtica, che esisteva un culto assai arcaico del toro" - co z grubsza można chyba przetłumaczyć jako; "Tak więc w sąsiednich regionach galijskich wykazano przez onomastykę i toponimię celtycką, że istnieje bardzo archaiczny kult byka". Tłumaczenie może nie jest doskonałe , ale oddaje chyba sens całego zdania.
Tutaj należy nadmienić, iż na Górze Grojec zarejestrowano ślady osadnictwa kultury puchowskiej, którą w dużym skrócie można chyba określić jako mix schodzącej już z areny dziejów ludności kultury łużyckiej i grup kultury celtyckiej.
Choć wydaje się to nieprawdopodobne , to jednak kolejne informacje - jak brakujące elementy układanki - zaczęły wskakiwały na swoje miejsce.
Zacząłem się jednak zastanawiać, co tak naprawdę kryje się pod hasłem "archaiczny kult byka" u Celtów. Poszukując trochę po omacku jakiegoś punktu zaczepienia, trafiłem na temat Cernunos'a , gdzie zafrapował mnie fragment związany z św. Hubertem: "Saint Hubert, un sacrificateur de bêtes sauvages..." ,, a w szczególności rozważania autora dotyczące "słonecznego krzyża" , który pojawia się w ikonografii związanej z tym świętym. Pomijając w tej chwili fragment związany z problemami dot. hagiografii tego świętego , warto zwrócić uwagę na ten fragment:
"Istnienie ludowego mitu Świętego Huberta pozwala nam zakładać (istnienie), pogańskiego ołtarza na otwartej przestrzeni w środku świątyni németon i Hag u Galów i ich kuzynów Germanów - (ołtarz) powinien zawierać pal z porożem Cernunosa wskazujący jak namiernik dzień 1 sierpnia lub naturalny gnomon na okolicznych górach, chyba, że na dalekiej krawędzi świętej przestrzeni wzniesiono uprzednio megalit.
Stąd pochodzi w legendzie Świętego Huberta obraz solarnego „krzyża” pomiędzy świętymi drzewami (porożami), w formie ośmiopromienistego krzyża lub w toporu o dwóch ostrzach".
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym fragmencie.
Warto zwrócić uwagę na słowo németon, oznaczające u Celtów święte miejsce, często pod postacią gaju. Przypomnę tylko , że wcześniej już spekulowałem , że nazwa Zaypus (od której czasami wywodzi się nazwę Żywiec) może stanowić przekręconą formę wyrażenia Zapis, a ta odnosi się do świętego dębu w świętym gaju. Zatem nazwa Zaypus może się również odnosić do świętego obszaru - określanego jako németon - stanowiącego świętą dąbrowę położoną u stóp góry zasiedlonej przez celtyckich Kotynów. W takim układzie podanie o wypasaniu świń na żołędziach wprost odnosiłoby się do takiego obszaru, być może intencjonalnie uformowanego poprzez pradziejowe nasadzenie dębów na jednym ściśle określonym obszarze?
Kolejna zbieżność to solarna forma ośmiopromienistego krzyża lub labrysu. Przyjrzyjmy się ponownie zdjęciu rytu nr 4
Mamy tu zarówno okrągły ośmiopromienny krzyż w formie koła, jaki i krzyż w formie zredukowanego labrysu (zakończenia ramion krzyża są w naturze lekko rozdwojone) pomiędzy rogami zwierzęcia. Fakt "zaczepienia" solarnego koła o rogi zwierzęcia też nie jest przypadkowy i może być dowodem na intencjonalność takiego zaplanowania całości tej solarnej kompozycji.
W dalszym ciągu brak mi było jednak powiązania kultu byka z kalendarzem obrzędowym. Gądkowski wspomina w tym kontekście o święcie Turzyc. Skąd jednak powiązanie kultu Żywie z tą porą roku? Okazuje się , że takiego powiązania można doszukać się w astronomii. Z pomocą przychodzi nam artykuł "DAVID et GOLIATH Un Mythe Céleste Par F. Graham Millar Halifax Centre, ASC (Société Astronomique Royale du Canada)". Jego sens sprowadza się do powiązania precesyjnego ruchu Ziemi w wyniku, którego biegun niebieski w trakcie 25,800 lat zatacza okrąg, ze zmianą konstelacji , w których biegun niebieski aktualnie "przebywa". Obecnie odnajdujemy go w Gwieździe Polarnej w Konstelacji Małego Wozu , jednak już dawne kultury zauważyły zmianę jego pozycji. 8000 lat p.n.e. znajdował się w dorozumianej konstelacji Menat, składającej się z Konstelacji Herkulesa i Węża, którą autor wiąże z charakterystycznym wizerunkiem celtyckiego Cernunosa. Z biegiem stuleci w okresie około 5000 p.n.e. biegun niebieski przesunął się do Gwiazdozbioru Wolarza. Jak wskazuje autor precesja bieguna niebieskiego spowodowała również precesję równonocy. Przeglądając dane astronomiczne zauważyć można, że w tym właśnie okresie równonoc zaczęła pokazywać się w konstelacji Byka, a schyłek tego okresu (związany z precesją ) przypadał na domniemany okres powstania rytów w Dolinie Cudów - Val Meraviglie.
Największym mankamentem poruszanych przeze mnie tematów jest niedostatek materiałów etnograficznych, co powoduje , że mają one charakter bardziej hipotetyczny niż obiektywny. Tym razem jednak jest inaczej. Polecam w tym miejscu artykuł Heleny Kopełuś pt. Kolęda o turze , gdyż może on posłużyć za doskonałą etnograficzną ilustrację dotychczas zaprezentowanego wywodu.
Tylko tytułem przykładu posłużę się poniższymi fragmentami:
"Jeśli przypomnimy, że w polskich obchodach „turonia”, których nie należy, jak to nieraz czyniono, wiązać z samym obrzędem kolędowania, maszkara wodzona po domach ma wedle słów pieśni „pozłacane rogi” 29, to ta druga interpretacja zyskuje dodatkowy argument. Z kolei geneza obrzędu „chodzenia z turoniem ”, znanego jeszcze w w. XVIII u Wielkorusów w innej postaci (oprowadzanie po obejściach żywego byka dla zapewnienia urodzajów i płodności) 30, wiąże się z kultem tego zwierzęcia. Marginalnie warto przypomnieć informację ΧΙΧ -wieczną Edwarda Kulikowskiego z Ukrainy: „Na Nowy Rok parobcy przychodząc z powinszowaniem do dworu przyprowadzają z obory wołu ze złoconymi rogami” 31, podtrzymywaną przez Kolberga, który z okolic Kołomyi opowiada o ubieraniu w takiej samej sytuacji rogów wołu lub barana wstążkami i kwiatami 32".
Odnosząc to wszytko do legendy związanej z nazwą miasta Żywie(c) , nie ulega wątpliwości ,że nagromadzenie w jednym miejscu tylu nawiązań do mitycznego tura/byka , nie może być chyba przypadkowe. Nawet jeśli historia związana z herbem Żywca opisuje prawdziwe zdarzenia, to wydaj się , że jej podłoże motywacyjne zawierać może w sobie wątek mitologiczno-kosmologiczny. Podobnie odczytywać można motywy związane z żywieckim zwyczajem wodzenia Turonia, szczególnie jeśli uwzględnimy słowa autorki;
"Jeśli przypomnimy, że w polskich obchodach „turonia”, których nie należy, jak to nieraz czyniono, wiązać z samym obrzędem kolędowania, maszkara wodzona po domach ma wedle słów pieśni „pozłacane rogi” 29, to ta druga interpretacja zyskuje dodatkowy argument. Z kolei geneza obrzędu „chodzenia z turoniem ”, znanego jeszcze w w. XVIII u Wielkorusów w innej postaci (oprowadzanie po obejściach żywego byka dla zapewnienia urodzajów i płodności) 30, wiąże się z kultem tego zwierzęcia. Marginalnie warto przypomnieć informację ΧΙΧ -wieczną Edwarda Kulikowskiego z Ukrainy: „Na Nowy Rok parobcy przychodząc z powinszowaniem do dworu przyprowadzają z obory wołu ze złoconymi rogami” 31, podtrzymywaną przez Kolberga, który z okolic Kołomyi opowiada o ubieraniu w takiej samej sytuacji rogów wołu lub barana wstążkami i kwiatami 32".
Odnosząc to wszytko do legendy związanej z nazwą miasta Żywie(c) , nie ulega wątpliwości ,że nagromadzenie w jednym miejscu tylu nawiązań do mitycznego tura/byka , nie może być chyba przypadkowe. Nawet jeśli historia związana z herbem Żywca opisuje prawdziwe zdarzenia, to wydaj się , że jej podłoże motywacyjne zawierać może w sobie wątek mitologiczno-kosmologiczny. Podobnie odczytywać można motywy związane z żywieckim zwyczajem wodzenia Turonia, szczególnie jeśli uwzględnimy słowa autorki;
"Geneza śpiewania kolęd życzeniowych u progu nowego roku wydaje się genezą rzymską, czy też — formułując rzecz poprawniej — posiada rzymską dokumentację. Nowy Rok pierwotnie łączył się z początkiem nowego cyklu wegetacyjnego i obrzędy związane z tym okresem były uroczyście obchodzone przez różne ludy. Zresztą nawet w obrębie kultury chrześcijańskiej ostateczne ustalenie daty rozpoczęcia nowego roku nastąpiło bardzo późno (papież Inocenty XII, 1691). W samych kolędach występują wyraźne pogłosy święta wiosennego, a repertuar pieśniowy obchodów wiosennych i zimowych niejednokrotnie zdradza bliskie pokrewieństwo.". To przybliża nas do opisów zwyczajów jakie zawarł w swoim dziele Jan Nep. Gątkowski.
Na koniec zacytujmy jeszcze raz słowa autorki:
"Nie ulega natomiast wątpliwości, że kolędy z motywami „turzymi” należą do tych bardzo starych utworów, których nie potrafimy umiejscowić w układach społecznych i kulturowych znanych nam z przekazu historycznego, i ta ich cecha prowokuje do szukania dla nich odległych w czasie odniesień.", albowiem ich konkluzja stanowić może również podsumowanie poczynionego do tej pory wywodu.
Na samym końcu wrócę jeszcze do wątku związanego z osadnictwem kultury puchowskiej na Górze Grojec i wskażę na jeszcze jeden ciekawy wątek. W linkowanym artykule Wikipedii poświęconym kulturze puchowskiej znajduje się fragment dotyczący hydronimii:
"Ciekawostką jest, że nazwa „San” w języku Gallów to „rzeka”, czyli rzeka Shannon (ir: Siannan), Saona, Seine i San mają wspólny galijsko/celtycki źródłosłów, pra-indeoeuropejski sufix -onna oznaczyłby źródło lub rzekę.".
Być może jest to zbieg okoliczności , że nazwa rzeki przepływająca obok Góry Grojec również zaczyna się na "S" . Soła , bo o niej mowa, być może mogłaby również zostać zaliczona do wskazanej powyżej grupy nazw własnych. Na starych mapach jej nazwa zapisywana była jako Sola, a potok mogący stanowić hipotetycznie jej źródło nosi nazwę Solonka. Jak wiemy przyrostek -ka bywa dodawany na oznaczenie zdrobnienia np. rzecz(ka), kobył(ka) itp. Gdyby zatem nazwę rzeki wywieść od nazwy tego potoku, być może brzmiała by ona Solona, co brzmi podobnie do Saona.
wtorek, 22 grudnia 2015
Jako w Niebie, tak i w Zaświatach
Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, życzę Wam wszystkim zdrowych i wesołych Świąt, spędzonych w gronie najbliższych i z dala od naszego codziennego zgiełku.
Przesilenie zimowe (złota godzina) -Beskidy 2015
A ponieważ czas to jest magiczny , to czasami trudno odgadnąć gdzie
Jaw, a gdzie
Naw?
któż to wie?
wtorek, 3 listopada 2015
Widziane spod ziemi - Dział Archeologii Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej
Chciałbym wszystkim polecić nową odsłonę zakładki Widziane spod ziemi - Działu Archeologii Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej
Na stronie głównej w zakładce Działalność naukowa / widziane spod ziemi znaleźć możemy ciekawe artykuły dot. historii Bielska-Białej oraz okolic, których autorami są P. Bogusław i Bożena Chorąży z działu Archeologii Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej. Jest to miejsce w Sieci , które powinno zainteresować każdego pasjonata szeroko rozumianej historii, a ostatnio zyskało nową i atrakcyjna szatę graficzną.
poniedziałek, 2 listopada 2015
Do czarta z tym diabłem
Jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać, czy legenda związana z Diablim Kamieniem może zawierać w sobie jakiś ukryty przekaz, odnoszący się do znaczenia tego miejsca. Według miejscowej legendy "Kamień upuścił diabeł , gdy leciał na Skrzyczne budować diabelski młyn". W legendach tego typu najczęściej jest jeszcze mowa o tym, że porzucenie takiego kamienia następuje w momencie, gdy o świcie ukazuje się Słońce. Inne odmiany tego typu legend mówią, że celem diabła było zrzucenie kamienia na kościół znajdujący się gdzieś w pobliżu.
Postanowiłem sprawdzić, czy legenda związana z Diablim Kamieniem zawiera w sobie choćby ziarno prawdy.
W poprzednim wpisie związanym z tym miejscem, wskazałem, że Kamień zorientowany jest swoim podłużnym bokiem w kierunku Skrzycznego. Warunki oświetlenia z jakiś niewytłumaczalnych przyczyn sprawiają jednak, że wykonanie zdjęcia z widokiem Skrzycznego w tle nie zawsze jest rzeczą prostą.
Postanowiłem sprawdzić, czy legenda związana z Diablim Kamieniem zawiera w sobie choćby ziarno prawdy.
W poprzednim wpisie związanym z tym miejscem, wskazałem, że Kamień zorientowany jest swoim podłużnym bokiem w kierunku Skrzycznego. Warunki oświetlenia z jakiś niewytłumaczalnych przyczyn sprawiają jednak, że wykonanie zdjęcia z widokiem Skrzycznego w tle nie zawsze jest rzeczą prostą.
Wymaga to niestety trochę kombinacji z ustawieniami ekspozycji, a i tak efekty nie zawsze są zadawalające. Wygląda chyba na to, że miejsce strzeże swych tajemnic, co widać na zdjęciu poniżej.
Sprawdzenie kierunku położenia skały ujawni nam, że Skrzyczne leży dokładnie na linii zachodu Słońca w dniu zimowego przesilenia.
(jak to zjawisko wygląda w naturze, mam nadzieję przekonać się w tym roku, jak tylko pogoda na to oczywiście pozwoli)
Powyższe spostrzeżenia udało mi się poczynić już dużo wcześniej, co w konsekwencji doprowadziło mnie do wniosku, że legenda związana z tym miejscem, może zawierać w sobie element realnie odnoszący się do znaczenia tego miejsca. Aby doszukać się znaczenia przekazu zawartego w legendzie, należy zadać sobie pytanie dlaczego diabeł miałby upuścić kamień akurat w tym miejscu.Połowa zagadki wydawała mi się już rozwiązana, czyli powiązanie z przesileniem zimowym. Postanowiłem zatem zastanowić się, czy istnieje jakiś związek Kamienia z przesileniem letnim, bo wschód Słońca w dniu letniego przesilenia i zachód Słońca w czasie przesilenia zimowego są to dwa współzależne od siebie kierunki geograficzne. Przy pomocy danych zpomiaru GPS ustaliłem przypuszczalne położenie Diabelskiego Kamienia, a następnie na zwykłą mapę z poziomicami naniosłem właściwe dla tego miejsca dane dotyczące czasu, azymutu i elewacji Słońca w dniu letniego przesilenia;
W marcu, kiedy drzewa nie są jeszcze pokryte liśćmi, z tak przygotowaną mapą udałem się na miejsce, by wstępnie porównać dane teoretyczne z ukształtowaniem terenu. Po zorientowaniu mapy już pierwsze spostrzeżenia wydały się obiecujące;
(widok spod Diabelskiego Kamienia w stronę przełęczy Przysłop)
(widok spod Diabelskiego Kamienia w stronę przełęczy Przysłop)
(mapa z danymi i wskazania kompasu zorientowanego na przełęcz)
(widok w stronę partii szczytowej Przysłopu)
(wskazania kompasu zorientowanego na Przysłop)
Porównanie kierunku wyznaczonego na mapie z azymutem w terenie, teoretycznie wykazało, że Słońce w dniu letniego przesilenia powinno ukazać się dokładnie w zagłębieniu terenu jakie tworzy przełęcz Przysłop. Korzystając ze sposobności postanowiłem podejść na przełęcz i rozejrzeć się nieco po okolicy.
Na podejściu do przełęczy , po lewej jej stronie, zarejestrowałem mały wzgórek;
natomiast po prawej kulminację Przysłopu;
Z przełęczy w pierwszej kolejności udałem się na mały wzgórek po lewej, którego wierzchołek, jak się okazało, tworzy "kurhanopodobnie" wyglądająca struktura, złożona z kamieni o różnej wielkości. Wieńczy ją znak graniczny. W każdym razie wygląda jakby została stworzoną ludzką ręką;
To "odkrycie" skłoniło mnie do bardziej wnikliwego rozejrzenia się po okolicy. Po upływie jakiegoś czasu , dokładnie pośrodku przełęczy, natknąłem się na dosyć nietypowy kamień;
Zaskakujące było nie tylko jego położenie, gdyż znajdował się wyraźnie w najniższym punkcie przełęczy, a więc w miejscu, które teoretycznie pokrywało się z moimi przewidywaniami, co do miejsca ukazania się Słońca w dniu letniego przesilenia. Oględziny kamienia ujawniły ponadto, że na jego powierzchni został wykonany znak ;
Przy pomocy kompasu sprawdziłem , że znak może wskazywać kierunek przesilenia zimowego i Skrzyczne zarazem.
Niestety z powodu zadrzewienia wizualnie nie byłem w stanie na 100 % stwierdzić , czy w tak jest w rzeczywistości.
Zacząłem się zastanawiać, czy kryje się za tym jakiś sens. Porównanie ogólnie dostępnych danych katastralnych może wskazywać, że być może jest to jakaś forma dawnego znaku granicznego. Jest jednak pewien szczegół, który może wskazywać na to, że kamień ten może mieć jednak charakter solarny. Zauważmy, że budowa geologiczna kamienia ze znakiem wskazuje na to, że jest on zbudowany z jakiś zlepieńców. Niby nic szczególnego w tym nie ma, a jednak, gdy przejdziemy kilka kroków od tego miejsca, choćby na pagórek ze znakiem granicznym, bez trudu zauważymy, że w bezpośredniej bliskości nie występują tego typu skakały/kamienie, a przynajmniej nie widać, by pojawiały się na powierzchni. Natomiast z bardzo podobnego materiału zbudowany jest Diabelski Kamień. Dla porównania:
Diabelski Kamień
kamień ze znakiem na przełęczy Przysłop
Wskazane powyżej porównanie może wskazywać na to, że prawdopodobnie w sposób intencjonalny oddzielono od Diabelskiego Kamienia jego fragment, a następnie umieszczono na przełęczy Przysłop w miejscu, które widziane spod Diabelskiego Kamienia wyznacza punkt wschodu Słońca w dniu letniego przesilenia.
Czy moje przewidywania co do istnienia takiej zależności okazały się trafne, przekonamy się w kolejnym wpisie, zawierającym fotorelację z letniego przesilenia na Diabelskim Kamieniu.
niedziela, 1 listopada 2015
Aktualiacja wpisów Perunowe dziedzictwo cz. 4 - 6
Wpisy Perunowe dziedzictwo cz. 4 - 6 uzupełniłem o nowe zdjęcia, które udało mi się ostatnimi czasy wykonać. Gdzieniegdzie dodałem także nowe - krótkie fragmenty tekstu , które wyróżnione zostały kursywą.
pozdr.
Subskrybuj:
Posty (Atom)