Translate

sobota, 18 lipca 2015

Smoczy Most

Nastał czas wakacji , więc również temat będzie nieco wakacyjny, co wcale nie oznacza , że nie będziemy poruszać się na pograniczu faktu i mitu.
Zapraszam na małą wycieczkę po Słowenii.
1.Smoczy Most
Jedną z atrakcji Ljubljany jest Zmajski most (Smoczy Most)


 
Dla każdego chyba Polaka postać smoka z Ljubljany wyda się znajoma, szczególnie jeśli występuje nad rzeką w pobliżu wzgórza zamkowego. Wypisz wymaluj Smok Wawelski






Zobaczmy , co na temat jednego z symboli swojej stolicy piszą sami Słoweńcy:
http://www.ljubljana.si/en/about-ljubljana/images-of-ljubljana/

"The Ljubljana dragon may have its origins in the legend of Jason and the Argonauts. Once upon a time, Greek hero Jason and his Argonaut comrades stole a golden fleece, the coat of a golden ram, from the King of Colchis on the Black Sea. On board the Argo they fled their pursuers and found themselves at the mouth of the River Danube instead of going south towards the Aegean Sea and their Greek homeland. There was no way back, so they went on, up the Danube and then along the River Ljubljanica. They had to stop at the source of the Ljubljanica and overwintered here. They then took the Argo apart and in the spring carried it on their shoulders to the Adriatic coast, where they put it back together again and went on their way. According to the legend, on their arrival between what is now Vrhnika and Ljubljana, the Argonauts came across a large lake with a marsh alongside. Here lived a terrible marsh dragon that Jason killed after a heroic struggle. The monster would have been the Ljubljana dragon. It is said that Jason should have been the first real Ljubljana citizen.".
Jest też inna teoria , co do pochodzenia smoka :
"There are two more realistic versions of the dragon story. According to the first, it was taken from St George, the patron saint of the castle chapel. On frescoes and statues George is often seen standing or riding while killing the dragon with a spear. The dragon in the legends of St George represents the ancient ancestral beliefs that the new Semitic religion – Christianity – defeated. Castle Hill was in ancient times a sacred place, where the bearers of a culture of cremation funerals had a stronghold and worshipped their god. When in the Middle Ages the foundations of today’s castle were put down, they also wanted to symbolically overcome the ancient beliefs, so they also dedicated the castle chapel to St George. ".


Dla nas dużo bardziej interesująca jest wersja ukazana jako alternatywna, choć jej pierwszeństwo wydaje się dużo bardziej prawdopodobne, o czym już wspominałem we wcześniejszych wpisach.
"Alternatively, in Slavic mythology the dragon represents the god Veles, opponent of the supreme thunder god Perun, the highest of the Slavic gods. In the Slavic religion, Perun was usually worshipped on a hill; Veles lower down, usually near a market place.". 
Scena walki św.Jerzego ze smokiem stanowi jedną z scen malarskich również w kościele św.Stanisława w Starym Bielsku
 
2. Jezioro Bled

Widoki jeziora Bled są chyba jedną z najczęściej powielanych atrakcji turystycznych Słowenii , dzieje się tak nie bez powodu, gdyż faktycznie miejsce jest niezwykle urokliwe.

Z miejscem tym wiąże się jednak jeszcze inna ciekawa historia. Widok ten stał się inspiracją dla Franceta Prešerna do napisania utworu "Chrzest nad Sawicą" . W tekście znaleźć możemy ciekawy fragment:


"Tam, na te wyspę omytą fal wodą,
gdzie dziś pielgrzymki czczą Panną Maryję,
z tłem w głębi śnieżnych gór, co w niebo wiodą
nad krajem, który czarów swych nie kryje,
z lewa się wznosi zrąb Bledzkiego grodu,
a z prawa wzgórek za wzgórkiem wije.
Dziedzina krańska najpiękniejsza w kraju
jest z pewnych względów podobna do raju.
Tam w Czartomira czasach na tej wyspie
stał posąg Żywii od pospólstwa czczony,
chłopcy pokłony bili przed nim niskie,
korowód dziewcząt czci jej poświęcony
składał uśmiechy swe i łzy swe wszystkie,
oręż jedyny swój niezwyciężony.".

Być może pamiątką po opisanych przez poetę odległych czasach  jest barokowy posąg Marii Magdaleny znajdujący się na wyspie.


Mnie widoki znad jez.Bled skojarzyły się jeszcze z innym utworem , a mianowicie Starą Baśnią


"Niewiele naówczas takich chramów i świątyń liczono na ziemiach słowiańskich.U Ranów na ostrowiu²⁹⁷ stał chram Światowida²⁹⁸, u Redarów²⁹⁹ drugi, u Serbów nad Łabą Trygłowa³⁰⁰ trzeci, w Stargrodzie w gaju czczono Prowego ³⁰¹. Ciągnęły do nich nawielkie świątki i dnieuroczyste różne plemiona z dalekich stron, schodzili się ludzie jednego słowa, choć różnej nieco mowy, i u świątyń tych radzili i porozumiewali, co ku obronie od wspólnych wrogów przedsiębrać mieli.

Na ostrowiu Lednicy stał taki chram Nii, do którego szła właśnie Dziwa, schronić się od pomsty i poświęcić resztę życia pilnowaniu ognia świętego.

Trzeciego dnia pokazało się jezioro szeroko rozlane, świecące, jasne, a podróżni powitali je pokłonem, bo i ono,jak ostrów, święte było.

 

Ostrów też zdala się dostrzec dawał, naówczas gęstym gajem i zaroślami okryty. Zakrywały one chram oczom i zdawały się całą wyspę okrywać. (...)



Przy nich do palów poprzywiązywane czółna kołysały się jak senne, poruszając z falami. Rybacy zamieszkali w tych budkach przewozili na ostrów pielgrzymów.(...)


Na ostrowiu cicho było, cicho...


 
Wśród gęstwiny łączka się otwarła zielona. Tu gromadkami siedzieli ludzie i pożywali z kobiałek,co kto miał z sobą,w milczeniu jakimś uroczystym. Widać było po sukniach,ich barwie i kroju, że ludzie tam byli z krajów różnych.Byli tam mową i odzieżą odmienni od siebie, a językiem pokrewni połabiańscy Serbowie,Wilcy i Redary, byli Dalemińcy,Ukrańce, Łuczanie, Dulebianie, Drewlanie z Drażdańskich lasów, Polanie tutejsi, Łużanie znad Warty i Odry, Bużanie od Buga, Chorbaci nawet i niezliczone naówczas plemiona, które się różnymi imionami zwały, z jednych rodów odszczepionych od pnia głównego pochodząc. Widok był zaprawdę piękny tych gromad,co się rozumiały, a przecie nie znały i dziwiły sobie, z których każda miała inną twarz i obyczaj odmienny,a wszystkie czuły się do³⁰² wspólnej prastarej matki.".

Dziś na przystani spotkać można ludzi z całego świata, a między nimi oczywiście są również Słowianie. Generalnie stwierdzić muszę, że takiej różnorodności narodów i języków słowiańskich, jakiej miałem okazję doświadczyć podczas pobytu w Słowenii, jak dotąd chyba nie spotkałem .

3. Krkavški kamen
Jednym z punktów na mojej turystycznej  mapie Słowenii był też oczywiście Krkavški kamen. Dzisiaj na in situ oglądać możemy kopię tego sławnego kamienia (oryginał znajduje się w muzeum w mieście Koper).








Ponieważ akurat trafiłem na iście afrykańskie upały , a Słońce przygrzewało niemiłosiernie , nie mam najmniejszych wątpliwości , że na kamieniu ukazany został Światowid ze słoneczną koroną :-) .


Niestety z powodu jaskrawego światła słonecznego , druga strona kamienia znajdowała się w tak głębokim cieniu, że nawet doświetlenie lampą błyskową niewiele pomogło w wydobyciu ornamentu widocznego po drugiej stronie kamienia. Gdyby jednak kogoś ciekawiło co znajduje się z drugiej strony kamienia to mogę oczywiście mogę wstawić również zdjęcie tej drugiej strony.

Wszystkich tych , których interesuje Krkavški kamen odsyłam do artykułu Jana Puhar, Andrej Pleterski: Krkavški Kamen v ustnem izročilu in v sklopu obredne prostorske strukture.


Czasami warto również zboczyć z głównej drogi choćby po to, by rozejrzeć się wśród krajobrazu z dala od turystycznego gwaru , tym bardziej , że wszędzie jest naprawdę blisko. Jazda samochodem z Kopru do Krkavce zajmuje raptem 20 minut.


Wszystkich miłośników śródziemnomorskiej kuchni zainteresuje zapewne również informacja , że niedaleko od miejsca, w którym znajduje się Krkavški kamen, znajduje się również tłocznia oliwy, gdzie nabyć można oryginalny miejscowy produkt. Z miejsca gdzie stoi kamień (widocznego na zdjęciu powyżej) należy wrócić w stronę kościoła św.Michała ( na zdjęciu w głębi po lewej, tam gdzie w niebo wystrzeliły cyprysy) i na pierwszym napotkanym skrzyżowaniu należy skręcić w lewo a nastepnie dojechać do pierwszych zabudowań po prawej stronie. Litr tego daru natury kosztuje jedyne 11 eur, niestety w zeszłym roku zbiory nie były zbyt udane i dlatego kupiłem ostatnia butelkę jaką dysponowała miła gospodyni.