Translate

piątek, 1 stycznia 2016

Żywie - Opowieść Noworoczna


W trakcie poszukiwań informacji mogących rzucić nowe światło na tematy, które poruszam na blogu , na portalu http://www.rupestre.net/ natrafiłem na intrygujący artykuł "Val Meraviglie Fontanalba" (Note di Escursioni Paletnoloiche) autorstwa Pierro Barocelli, wydanego przez SOCIETÀ PIEMONTESE DI ARCHEOLOGIA E B ELLE A R T I - TORINO w 1921r
Ponieważ nie znam jęz. włoskiego w pierwszym momencie skupiłem się na grafikach. Moją uwagę przykuła tablica nr VI.
Po krótkiej chwili zauważyłem, że  poz.104 wydaje się być dziwnie znajoma , gdyż przypomina ryt nr 4 ze Skały Czarownic

Na tablicy VI znajdują się też inne wzory, np. nr 11 czy 19, które zawierają elementy składowe rytu ze  Skały Czarownic. Zbieżność wydała mi się nieprzypadkowa, a całość wręcz sensacyjna. Problem polegał jednak na odszukaniu i przetłumaczeniu tekstu, związanego z wzorami zaprezentowanymi na tej tablicy. Po pewnym czasie, wpisując w wyszukiwarkę kontekstową numery interesujących mnie wzorów, udało mi się trafić na fragment artykułu związany ze wzorem nr 103 , w którym zauważyłem jedyne znane mi bliżej wyrażenie "la bipenne sacra" - święty topór. Całość zdania odnosiła się natomiast do przypadków umieszczenia symbolu toporu/siekiery pomiędzy rogami byka !!! Patrząc na zdjęcie rytu nr  4 nie mogłem uwierzyć własnym oczom, gdyż coś co sam interpretowałem jako słoneczną ekliptykę, z dużą dozą prawdopodobieństwa przedstawiało czaszkę zwierzęcia z siekierą pomiędzy rogami !!! Kontekst wynikający z porównania rytów z tablicy i ze Skały Czarownic stawał się sensacyjny, gdyż wzór 103 z tablicy przedstawiała ryt z doliny  Meraviglie, datowany się na epokę brązu/żelaza. Kolejne zdanie z artykułu tylko potwierdziło moje przypuszczenia;
"Ma è ben noto quante forme  assunse il culto  degli   animali sacri nelle antichissime religioni, e quanti animali furono  oggetto di religiosa venerazione." - co w wolnym tłumaczeniu oznacza; " Jest dobrze znane, jak wiele form zakłada kult świętych zwierząt w starożytnych religiach, i jak wiele zwierząt było przedmiotem czci religijnej.".
Sprawa wydała mi się całkiem poważna, gdy przypomnimy sobie cytowane już we wcześniejszym wpisie Żywiec jakiego nie znacie fragmenty książki "Rysy dziejów Księstwa Oświęcimskiego i Zatorskiego" autorstwa Jana Nep. Gątkowskiego:





Zestawienie ze sobą tych faktów, może wskazywać, że Jan Nep. Gątkowski mógł napominać o formach obrzędowych, które mogły na tym terenie mogły niegdyś mieć miejsce. W całej tej historii brakowało jednak łącznika, który poprzez wieki mógłby spajać kult Żywie i nazwę Żywiec.
W dalszej części włoskiego artykułu natknąłem się jednak na kolejne, niezwykle ciekawe zdanie "Così nellevicine regioni galliche è dimostrato dalla  onomastica  e  dalla  toponimia celtica,  che esisteva un culto  assai arcaico del toro" - co z grubsza można chyba przetłumaczyć jako; "Tak więc w sąsiednich regionach galijskich wykazano przez onomastykę  i toponimię celtycką, że istnieje bardzo archaiczny kult byka". Tłumaczenie może nie jest doskonałe , ale oddaje chyba sens całego zdania. 
Tutaj należy nadmienić, iż na Górze Grojec zarejestrowano ślady osadnictwa kultury puchowskiej, którą w dużym skrócie można chyba określić jako mix schodzącej już z areny dziejów ludności kultury łużyckiej i grup kultury celtyckiej.
Choć wydaje się to nieprawdopodobne , to jednak kolejne informacje  - jak brakujące elementy układanki - zaczęły wskakiwały na swoje miejsce
Zacząłem się jednak zastanawiać, co tak naprawdę kryje się pod hasłem "archaiczny kult byka" u Celtów. Poszukując trochę po omacku jakiegoś punktu zaczepienia, trafiłem na temat Cernunos'a , gdzie zafrapował mnie fragment związany z św. Hubertem: "Saint Hubert, un sacrificateur de bêtes sauvages..." ,, a w szczególności rozważania autora dotyczące "słonecznego krzyża" , który pojawia się w ikonografii związanej z tym świętym. Pomijając w tej chwili fragment związany z problemami dot. hagiografii tego świętego , warto zwrócić uwagę na ten fragment:
"Istnienie ludowego mitu Świętego Huberta pozwala nam zakładać (istnienie), pogańskiego ołtarza na otwartej przestrzeni w środku świątyni németon i Hag u Galów i ich kuzynów Germanów - (ołtarz) powinien zawierać pal z porożem Cernunosa wskazujący jak namiernik dzień 1 sierpnia lub naturalny gnomon na okolicznych górach, chyba, że na dalekiej krawędzi świętej przestrzeni wzniesiono uprzednio megalit. 
Stąd pochodzi w legendzie Świętego Huberta obraz solarnego „krzyża” pomiędzy świętymi drzewami (porożami), w formie ośmiopromienistego krzyża lub w toporu o dwóch ostrzach".
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym fragmencie. 
Warto zwrócić uwagę na słowo németon, oznaczające u Celtów święte miejsce, często pod postacią gaju. Przypomnę tylko , że wcześniej już spekulowałem , że nazwa Zaypus  (od której czasami wywodzi się nazwę Żywiec) może stanowić przekręconą formę wyrażenia Zapis, a ta odnosi się do świętego dębu w świętym gaju.  Zatem nazwa Zaypus może się również odnosić do świętego obszaru - określanego jako németon - stanowiącego świętą dąbrowę położoną u stóp góry zasiedlonej przez celtyckich Kotynów. W takim układzie podanie o wypasaniu świń na żołędziach wprost odnosiłoby się do takiego obszaru, być może intencjonalnie uformowanego poprzez pradziejowe nasadzenie dębów na jednym ściśle określonym obszarze?
Kolejna zbieżność to solarna forma ośmiopromienistego krzyża lub labrysu. Przyjrzyjmy się ponownie zdjęciu rytu nr 4 
Mamy tu zarówno okrągły ośmiopromienny krzyż w formie koła, jaki i krzyż w formie zredukowanego labrysu (zakończenia ramion krzyża są w naturze lekko rozdwojone) pomiędzy rogami zwierzęcia. Fakt "zaczepienia"  solarnego koła o rogi zwierzęcia też nie jest przypadkowy i może być dowodem na intencjonalność takiego zaplanowania całości tej solarnej kompozycji.
W dalszym ciągu brak mi było jednak powiązania kultu byka z kalendarzem obrzędowym. Gądkowski wspomina  w tym kontekście o święcie Turzyc. Skąd jednak powiązanie kultu Żywie z tą porą roku? Okazuje się , że takiego powiązania można doszukać się w astronomii. Z pomocą przychodzi nam artykuł "DAVID et GOLIATH Un Mythe Céleste Par F. Graham Millar Halifax Centre, ASC (Société Astronomique Royale du Canada)". Jego sens sprowadza się do powiązania precesyjnego ruchu Ziemi w wyniku, którego biegun niebieski w trakcie 25,800 lat zatacza okrąg, ze zmianą konstelacji , w których biegun niebieski aktualnie "przebywa". Obecnie odnajdujemy go w Gwieździe Polarnej w Konstelacji Małego Wozu , jednak już dawne kultury zauważyły zmianę jego pozycji. 8000 lat p.n.e. znajdował się w dorozumianej konstelacji Menat, składającej się z Konstelacji Herkulesa i Węża, którą autor wiąże z charakterystycznym wizerunkiem celtyckiego Cernunosa. Z biegiem stuleci w okresie około 5000 p.n.e.  biegun niebieski przesunął się do Gwiazdozbioru Wolarza. Jak wskazuje autor precesja bieguna niebieskiego spowodowała również precesję równonocy. Przeglądając dane astronomiczne zauważyć można, że w tym właśnie okresie równonoc zaczęła pokazywać się w konstelacji Byka, a schyłek tego okresu (związany  z precesją ) przypadał na domniemany okres powstania rytów w  Dolinie Cudów - Val Meraviglie.

Największym mankamentem poruszanych przeze mnie tematów jest niedostatek materiałów etnograficznych, co powoduje , że mają one charakter bardziej hipotetyczny niż obiektywny. Tym razem jednak jest inaczej. Polecam w tym miejscu artykuł Heleny Kopełuś pt. Kolęda o turze , gdyż może on posłużyć za doskonałą etnograficzną ilustrację dotychczas zaprezentowanego wywodu. 
Tylko tytułem przykładu posłużę się  poniższymi fragmentami:
"Jeśli przypomnimy, że w polskich obchodach „turonia”, których nie należy, jak to nieraz czyniono, wiązać z samym obrzędem kolędowania, maszkara wodzona po domach ma wedle słów pieśni „pozłacane rogi” 29,  to ta druga interpretacja zyskuje dodatkowy argument. Z kolei geneza  obrzędu „chodzenia z turoniem ”, znanego jeszcze w w. XVIII u Wielko­rusów w innej postaci (oprowadzanie po obejściach żywego byka dla  zapewnienia urodzajów i płodności) 30, wiąże się z kultem tego zwierzęcia.  Marginalnie warto przypomnieć informację ΧΙΧ -wieczną Edwarda Kuli­kowskiego z Ukrainy: „Na Nowy Rok parobcy przychodząc z powinszo­waniem do dworu przyprowadzają z obory wołu ze złoconymi roga­mi” 31, podtrzymywaną przez Kolberga, który z okolic Kołomyi opowia­da o ubieraniu w takiej samej sytuacji rogów wołu lub barana wstążkami i kwiatami 32".
 Odnosząc to wszytko do legendy związanej z nazwą miasta Żywie(c) , nie ulega wątpliwości ,że nagromadzenie w jednym miejscu tylu nawiązań do mitycznego tura/byka , nie może być chyba przypadkowe. Nawet jeśli historia związana z herbem Żywca opisuje prawdziwe zdarzenia, to wydaj się , że jej podłoże motywacyjne zawierać może w sobie wątek mitologiczno-kosmologiczny. Podobnie odczytywać można motywy związane z żywieckim zwyczajem wodzenia Turonia, szczególnie jeśli uwzględnimy słowa autorki;  
"Geneza śpiewania kolęd życzeniowych u progu nowego roku wydaje się genezą rzymską, czy też — formułując rzecz poprawniej — posiada rzymską dokumentację. Nowy Rok pierwotnie łączył się z początkiem nowego cyklu wegetacyjnego i obrzędy związane z tym okresem były  uroczyście obchodzone przez różne ludy. Zresztą nawet w obrębie kul­tury chrześcijańskiej ostateczne ustalenie daty rozpoczęcia nowego roku nastąpiło bardzo późno (papież Inocenty XII, 1691). W samych kolędach  występują wyraźne pogłosy święta wiosennego, a repertuar pieśniowy  obchodów wiosennych i zimowych niejednokrotnie zdradza bliskie pokre­wieństwo.". To przybliża nas do opisów zwyczajów jakie zawarł w swoim dziele  Jan Nep. Gątkowski. 
Na koniec zacytujmy jeszcze raz słowa  autorki:
"Nie ulega natomiast wątpliwości, że kolędy z motywami „turzymi”  należą do tych bardzo starych utworów, których nie potrafimy umiejsco­wić w układach społecznych i kulturowych znanych nam z przekazu  historycznego, i ta ich cecha prowokuje do szukania dla nich odległych  w czasie odniesień.", albowiem ich konkluzja stanowić może również podsumowanie poczynionego do tej pory wywodu.

Na samym końcu wrócę jeszcze do wątku związanego z osadnictwem kultury puchowskiej na Górze Grojec i wskażę na jeszcze jeden ciekawy wątek. W linkowanym artykule Wikipedii poświęconym  kulturze puchowskiej znajduje się fragment dotyczący hydronimii:
"Ciekawostką jest, że nazwa „San” w języku Gallów to „rzeka”, czyli rzeka Shannon (ir: Siannan), Saona, Seine i San mają wspólny galijsko/celtycki źródłosłów, pra-indeoeuropejski sufix -onna oznaczyłby źródło lub rzekę.". 
Być może jest to zbieg okoliczności , że nazwa rzeki przepływająca obok Góry Grojec również zaczyna się na "S" . Soła , bo o niej mowa, być może mogłaby również zostać zaliczona do wskazanej powyżej grupy nazw własnych. Na starych mapach jej nazwa zapisywana była jako Sola, a potok mogący stanowić hipotetycznie jej źródło nosi nazwę Solonka. Jak wiemy przyrostek -ka bywa dodawany na oznaczenie zdrobnienia np. rzecz(ka), kobył(ka) itp.  Gdyby zatem nazwę rzeki wywieść od nazwy tego potoku, być może  brzmiała by ona Solona, co brzmi podobnie do Saona. 


 
  
 


 

  















wtorek, 22 grudnia 2015

Jako w Niebie, tak i w Zaświatach

Z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia, życzę Wam wszystkim zdrowych i wesołych Świąt, spędzonych w gronie najbliższych i z dala od naszego codziennego zgiełku.


Przesilenie zimowe (złota godzina) -Beskidy 2015

A ponieważ czas to jest magiczny , to czasami trudno odgadnąć gdzie 
                                                                        Jaw, a gdzie 
Naw?

któż to wie?

wtorek, 3 listopada 2015

Widziane spod ziemi - Dział Archeologii Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej

Chciałbym wszystkim polecić nową odsłonę zakładki Widziane spod ziemi -  Działu Archeologii Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej 
Na stronie głównej w zakładce Działalność naukowa / widziane spod ziemi znaleźć możemy ciekawe artykuły dot. historii Bielska-Białej oraz okolic, których autorami są P. Bogusław i Bożena Chorąży z działu Archeologii Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej. Jest to miejsce w Sieci , które powinno zainteresować każdego pasjonata szeroko rozumianej historii, a ostatnio zyskało nową i atrakcyjna szatę graficzną.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Do czarta z tym diabłem

Jakiś czas temu  zacząłem się zastanawiać, czy legenda związana z Diablim Kamieniem może zawierać w sobie jakiś ukryty przekaz, odnoszący się do znaczenia tego miejsca. Według miejscowej legendy  "Kamień upuścił diabeł , gdy leciał na Skrzyczne budować diabelski młyn". W legendach tego typu najczęściej jest jeszcze mowa o tym, że porzucenie takiego kamienia  następuje w momencie, gdy o świcie ukazuje się Słońce. Inne odmiany tego typu legend mówią, że celem diabła było zrzucenie kamienia na kościół znajdujący się gdzieś w pobliżu.
Postanowiłem sprawdzić, czy legenda związana z Diablim Kamieniem zawiera w sobie choćby ziarno prawdy.
W poprzednim wpisie związanym z tym miejscem, wskazałem, że Kamień zorientowany jest swoim podłużnym bokiem w kierunku Skrzycznego. Warunki oświetlenia z jakiś niewytłumaczalnych przyczyn sprawiają jednak, że wykonanie zdjęcia z widokiem Skrzycznego w tle nie zawsze jest rzeczą prostą.

Wymaga to niestety trochę kombinacji z ustawieniami ekspozycji, a i tak efekty nie zawsze są zadawalające. Wygląda chyba na to, że miejsce strzeże swych tajemnic, co widać na zdjęciu poniżej.


Sprawdzenie kierunku położenia skały ujawni nam, że Skrzyczne leży dokładnie na linii zachodu Słońca w dniu zimowego przesilenia.


(jak to zjawisko wygląda w naturze, mam nadzieję przekonać się w tym roku, jak tylko pogoda na to oczywiście pozwoli)
Powyższe  spostrzeżenia udało mi się poczynić już dużo wcześniej, co w konsekwencji doprowadziło mnie do wniosku, że legenda związana z tym miejscem, może zawierać w sobie element realnie odnoszący się  do znaczenia tego miejsca. Aby doszukać się znaczenia przekazu zawartego w legendzie, należy zadać sobie pytanie dlaczego diabeł miałby upuścić kamień akurat w tym miejscu.Połowa zagadki wydawała mi się już rozwiązana, czyli powiązanie z przesileniem zimowym. Postanowiłem zatem zastanowić się, czy istnieje jakiś związek Kamienia z przesileniem letnim, bo wschód Słońca w dniu letniego przesilenia i zachód Słońca w czasie przesilenia zimowego są to dwa współzależne od siebie kierunki geograficzne. Przy pomocy danych  zpomiaru GPS ustaliłem przypuszczalne położenie Diabelskiego Kamienia, a następnie na zwykłą mapę z poziomicami  naniosłem właściwe dla tego miejsca dane dotyczące czasu, azymutu i elewacji Słońca w dniu letniego przesilenia;

W marcu, kiedy drzewa nie są jeszcze pokryte liśćmi, z tak przygotowaną mapą udałem się na miejsce, by wstępnie porównać dane teoretyczne z ukształtowaniem terenu. Po zorientowaniu mapy już pierwsze spostrzeżenia wydały się obiecujące;

                (widok spod Diabelskiego Kamienia w stronę przełęczy Przysłop) 
   
                 (mapa z danymi i wskazania kompasu zorientowanego na przełęcz)

                                    (widok w stronę partii szczytowej Przysłopu)
                 
                                   (wskazania kompasu zorientowanego na Przysłop)

Porównanie kierunku wyznaczonego na mapie z azymutem w terenie, teoretycznie wykazało, że Słońce w dniu letniego przesilenia powinno ukazać się dokładnie w zagłębieniu terenu jakie tworzy przełęcz Przysłop. Korzystając ze sposobności postanowiłem podejść na przełęcz i rozejrzeć się nieco po okolicy. 
Na podejściu do przełęczy , po lewej jej stronie, zarejestrowałem mały wzgórek;

natomiast po prawej kulminację Przysłopu;


Z przełęczy w pierwszej kolejności udałem się na mały wzgórek po lewej, którego wierzchołek, jak się okazało, tworzy "kurhanopodobnie" wyglądająca struktura, złożona z kamieni o różnej wielkości. Wieńczy ją znak graniczny. W każdym razie wygląda jakby została stworzoną ludzką ręką;



To "odkrycie" skłoniło mnie do bardziej wnikliwego rozejrzenia się po okolicy. Po upływie jakiegoś czasu , dokładnie pośrodku przełęczy, natknąłem się na dosyć nietypowy kamień;

Zaskakujące było nie tylko jego położenie, gdyż znajdował się wyraźnie w najniższym punkcie przełęczy, a więc w miejscu, które teoretycznie pokrywało się z moimi przewidywaniami, co do miejsca ukazania się Słońca w dniu letniego przesilenia. Oględziny kamienia ujawniły ponadto, że na jego powierzchni został wykonany znak ;
Przy pomocy kompasu sprawdziłem , że znak może wskazywać kierunek przesilenia zimowego i Skrzyczne zarazem.


Niestety z powodu zadrzewienia wizualnie nie byłem w stanie  na 100 % stwierdzić , czy w tak jest w rzeczywistości.
Zacząłem się zastanawiać, czy kryje się za tym jakiś sens. Porównanie ogólnie dostępnych danych katastralnych może wskazywać, że być może jest to jakaś forma dawnego znaku granicznego. Jest jednak pewien szczegół, który może wskazywać na to, że kamień ten może mieć jednak charakter solarny. Zauważmy, że  budowa geologiczna kamienia ze znakiem wskazuje na to, że jest on zbudowany  z jakiś zlepieńców. Niby nic szczególnego w tym nie ma, a jednak, gdy przejdziemy kilka kroków od tego miejsca, choćby na pagórek ze znakiem granicznym, bez trudu zauważymy, że w bezpośredniej bliskości nie występują tego typu skakały/kamienie, a przynajmniej nie widać, by pojawiały się na powierzchni. Natomiast z bardzo podobnego materiału zbudowany jest Diabelski Kamień. Dla porównania:
                                Diabelski Kamień                                          

 kamień ze znakiem na przełęczy Przysłop
 
Wskazane powyżej porównanie może wskazywać na to, że prawdopodobnie w sposób intencjonalny oddzielono od Diabelskiego Kamienia jego fragment, a następnie umieszczono na przełęczy Przysłop w miejscu, które widziane spod Diabelskiego Kamienia wyznacza punkt wschodu Słońca w dniu letniego przesilenia.
Czy moje przewidywania co do istnienia takiej zależności okazały się trafne, przekonamy się w kolejnym wpisie, zawierającym fotorelację z letniego przesilenia na Diabelskim Kamieniu.

  









 

niedziela, 1 listopada 2015

Aktualiacja wpisów Perunowe dziedzictwo cz. 4 - 6

Wpisy Perunowe dziedzictwo cz. 4 - 6 uzupełniłem o nowe zdjęcia, które udało mi się ostatnimi czasy wykonać. Gdzieniegdzie dodałem także nowe - krótkie fragmenty tekstu , które wyróżnione zostały kursywą.
pozdr.

poniedziałek, 5 października 2015

Skała Czarownic w Nr 8 czasopisma SŁOWIANIĆ

Miło mi poinformować , że w Nr 8 czasopisma SLOVIANIĆ, ukazującego się nakładem wydawnictwa Slovianskie Slovo , opublikowany został artykuł poświęcony rytom ze Skały Czarownic.




Artykuł stanowi z jednej strony podsumowanie wątków poruszanych do tej pory na blogu, zawiera jednak również nowe i do tej pory nie opublikowane. Artykuł składa się  19 stron tekstu wraz z dużymi, czytelnymi i kolorowymi fotografiami rytów. Jest to zatem chyba pierwsza tak obszerna publikacja na ten temat, która ukazała się drukiem.  
Oprócz publikacji na temat Skały Czarownic w numerze tym znajdują się również inne ciekawe i nieszablonowe artykuły innych autorów. 
Wszystkich zainteresowanych tą pozycją odsyłam zatem do sklepu wydawnictwa Slovianskie Slovo .   

Kaplica w lesie św.Wita - ostateczne ustalenia

Ponownie przeszukałem Internet w poszukiwaniu informacji związanych z kaplicą w lesie św,Wita, gdyż poprzedni wpis http://halfsciencenonfiction.blogspot.com/2015/08/stary-zywiec-zrodo-i-kaplica-w-lesie-sw.html nie wyczerpał mojej ciekawości. Cały czas zastanawiałem się, czy można w jakiś inny sposób potwierdzić miejsce , w którym kiedyś stała kaplica.
Pomęczyłem wyszukiwarkę bardziej wymyślnymi zapytaniami i udało mi się na dwa kolejne ciekawe materiały związane z tym tematem:

1. http://zywiec.naszemiasto.pl/artykul/historia-zywca-jego-magiczna-moc-uleczyla-oczy-krola-zdjecia,2445523,artgal,t,id,tm.html


2. http://www.wiescizablockie.dbv.pl/news.php

Znajdujące się tam fotografie zdają się potwierdzać moje wcześniejsze domysły co do miejsca, które wskazałem jako to , w którym zlokalizowana była kaplica.
Szczególnie przydatne okazało się zdjęcie pochodzące z pierwszego z linkowanych artykułów:
http://d-nm.ppstatic.pl/kadr/k/r/e2/d7/54364c4e1c9f5_o,size,933x0,q,70,h,c0dae3.jpg
Z uwagi na jego jakość i ujęcie tematu dostarczyło ono kilku bardzo ciekawych wskazówek;

Jeżeli przyjąć , że drzwi wejściowe do kaplicy miały ok. 2 metrów wysokości (A), to wysokość samej kaplicy wyniosłaby ok. 6 metrów (B).
Istnieją oczywiście dokładne plany kaplicy autorstwa Karola Pietschki , na których podane są jej wymiary. Niestety nie posiadam ich kopii na tyle dokładnej, by móc podać interesujące nas wartości:

   
Jednak, że "przy pomocy" drzwi możemy zmierzyć w przybliżeniu odległość ściany frontowej kaplicy od skraju drogi, odległość ta według moich wyliczeń wyniosła ok. 12/13 metrów (C). Ostatnia informacja pozwala na zorientowanie kaplicy względem drogi widocznej na zdjęciu. Dzięki temu, że woda w jez. Żywieckim odsłoniła przebieg drogi w terenie, możliwe było również podjecie próby dokonania kilku pomiarów.
Na zdjęciu zauważyć można jeszcze kilka innych ciekawych szczegółów. W punkcie zaznaczonym literą D (czerwony marker na zdjęciu satelitarnym) widać szary pionowy słup. To o tyle ciekawe , że w  lokalizacji zbliżonej do tego miejsca na dnie jeziora dostrzec można podłużny blok skały (zdjęcie poniżej). Może jest to podstawa tej konstrukcji? Widać również drogę schodzącą od obecnego osiedla św. Wita (E).


Niestety sama droga "na Suchą" zachowała się w niezbyt dobrym stanie:



Z uwagi na obecny stan zachowania drogi nie wiem, czy widoczne na zdjęciach obrzeża ułożone z większych kamieni wyznaczą skraj drogi, czy też stanowiły  wzdłużne wzmocnienie jej "pasów" . Ułożone są w odległości 3 metrów od siebie, co dawałoby w sumie ok. 6 metrów szerokości pasa drogi.
W odróżnieniu od samej drogi w dobrym stanie zachowała się natomiast linia drzew rosnących kiedyś wzdłuż drogi. Dzisiaj można jeszcze poznać to po wystających z ziemi pniakach.



Całość układu, na który składa się linia drzew oraz pozostałości drogi, po nałożeniu pomiarów na zdjęcie satelitarne wygląda następująco:


Niestety z uwagi na przedstawione trudności nadal istnieje problem ze wskazaniem miejsca, w którym zlokalizowana była kaplica. Na szczęście z pomocą ponownie przychodzi nam przedstawione już zdjęcie:


Na zdjęciu wykreślić możemy dwie linie (G i H), które biegną wzdłuż krawędzi drogi. Jak widać obie krzyżują się w pobliżu kaplicy. 
Ponieważ przebieg drogi w ogólny  zarysie  widoczny jest również na zdjęciach satelitarnych , możemy zatem dokonać próby wykreślenia podobnych linii , biorąc pod uwagę krzywiznę drogi:
  
Rezultat tego eksperymentu zdaje się potwierdzać moje wcześniejsze przypuszczenia co do miejsca posadowienia kaplicy, gdyż proste wytyczone w opisany powyżej sposób krzyżują się w podobnym miejscu jak na zdjęciu z kaplicą. Również obliczona na wstępie odległość kaplicy od drogi jest zbliżona do przypuszczalnego miejsca położenia kaplicy.



Na koniec można zadać pytanie, czy ustalenie miejsca położenia nieistniejącej kaplicy ma sens. Po pierwsze to forma zabawy z historią, gdyż  przed budową zbiornika sporządzono zapewne dokładne plany geodezyjne terenu przeznaczonego pod jego budowę, na których prawdopodobnie uwzględniono miejsce położenia kaplicy. Po drugie z każdym rokiem naturalną siłą rzeczy ubywa naocznych świadków, mogących wskazać miejsce położenia kaplicy. Po trzecie z zasłyszanej relacji wynika, że "miłośnicy" dawnego kultu palą ogniska w pobliżu obecnego ujęcia wody, a wszystko wskazuje na to, że pozostają w błędzie co do miejsca jego pierwotnego położenia. Jeśli więc dbają o historyczną rzetelność winni przenieść się kilka metrów w dół, na brzeg jeziora.